Osiedle DEWOG w Zabrzu
  • Miejsce: Zabrze, 1915–1945 Hindenburg
  • Data rozpoczęcia budowy: 1931
  • Wykonawca: Deutsche Wohnungsfürsorgegesellschaft
  • Styl architektoniczny: „Neues Bauen“ – ułożone poziomo, miedzy czteropiętrowymi blokami, skromne, jasne i chłodne formy budowlane 
  • Osiedle DEWOG powstało w wyniku drastycznego braku mieszkań i żądań zwiększenia komfortu życia.

Teilnehmer der Exkursion sitzen vor der DEWOG-Siedlung in Zabrze, über die Jan Pechstein und Caroline Mai berichteten.

Położone z daleka od zatłoczonych ulic, proste lecz dobrze oświetlone słońcem bloki nowego osiedla DEWOG stały sie w latach 30tych ubiegłego wieku pożądaną alternatywą do dotychczas budowanych dla robotników ciemnych i drobnych mieszkań, znajdujących się od strony podwórka.

Powstanie osiedla

Już przed I Wojną Światową w Zabrzu, które od 1915 do 1945 roku nosiło nazwę Hindenburg, brakowało wiele mieszkań dla kasy robotniczej. Jako zagłębie przemysłowe miasto przyciągało rocznie tysiące pracowników. Niemniej jednak ani władze miejskie, ani właściciele fabryk czy budowlańcy nie przewidywali stworzyć dostatecznej ilości zdrowych i tanich mieszkań dla nowych przybyszy. Aby móc maksymalnie wykorzystać teren budowlany, nastawieni na zyski finansowe prywatni budowlańcy tworzyli  przede wszystkim czynszówki. W tych mieszkaniach panowały często bardzo złe warunki higieniczne. Dopiero podział Śląska między II Rzeczypospolitą a Rzeszę Niemiecką po 1918 roku, który spowodował napływ ludności niemieckiej z nowych, przyłączonych do Polski terenów do niemieckiej części okręgu przemysłowego wytworzył u władz niemieckich świadomość przyspieszonego programu budowania lokali mieszkalnych. Budowa mieszkań stała się sprawą zainteresowania publicznego.

Środki finansowe i architektura

Dla rozwiązania głównego problemu, finansowania przedsięwzięć budowlanych wprowadzono po ustabilizowaniu waluty podatek odsetkowy od mieszkań, który obciążał właścicieli starych lokali.  W tym czasie masowo powstawały wspólnoty budowlane. W związku z tym organizacja budowlana DEWOG stworzyła w całej Rzeszy kilka przedstawicielstw, między innymi dla obszaru Górnego Śląska w Opolu. Jako przedsiębiorstwo współpracujące ze związkami zawodowymi, DEWOG było otwarte na pomysły architektów modernizmu. Świadomie adaptowano zatem styl architektoniczny nurtu modernistycznego „Neues Bauen”, który- opierając się na skromnych, jasnych i chłodnych form budownictwa- odrzucał dotychczasowy hierarchicznie ułożony, tradycyjny wygląd elewacji. Przykładem takiej architektury jest założone w 1931 roku osiedle DEWOG w Zabrzu. Zabudowa składa się z poziomo ułożonych, czteropiętrowych bloków mieszkalnych. Aby zmniejszyć koszty, stosowano podczas budowy elementy o standardowym wymiarze budowlanym według „Prawa serii“. Płaskie dachy oraz występujące pomiędzy blokami tereny zieleni, spełniały wymogi optymalnej jakości życia pod względem naświetlenia i przewietrzenia.

Refleksja na koniec

Wiosną 2012 roku staliśmy przed domami osiedla DEWOG. Elewacje budynków nie oddają błysku z lat 20tych ubiegłego wieku, sczerniały na skutek emisji dwutlenku węgla. Ludzie opierający się na parapetach i patrzący na nas z okien, matki z wózkami dla dzieci i mężczyźni przed osiedlowymi sklepami uświadomili nam, że te bloki nie są już zamieszkiwane przez uprzywilejowanych robotników. Gęsto zamieszkane osiedle zostało rozbudowane na dużą skalę. Nie istnieją do tej pory projekty rewitalizacyjne, jakie znamy z podobnych dzielnic w Niemieczech, ale w naszej wyobraźni krążą już obrazy odnowionych i zmodernizowanych budowli.

Caroline Mai, Jan Pechstein

Plac Romualda Traugutta
  • inne nazwy: Plac Kamilianów, Plac SA, Plac Poniedziałkowego Targu
  • architekt: Dominikus Boehm
  • zabudowa: strona północna – klasztor i dom opieki Kamilianów, katolicki dom związkowy, strona wschodnia: szkoła realna i szkoła zawodowa, strona południowa: 4-piętrowy blok mieszkalny, strona zachodnia: park
  • projekty niezrealizowane: kościół w północno-wschodnim narożniku, tarasowo opadajace trawniki do znajdującego się pośrodku (też niezrealizowanego) zbiornika wodnego

Kto mógłby pomyśleć, że ten lekko zaniedbany, spokojny i nieco szary dzisiaj plac, stanowi wyjątkowe dzieło międzywojennej urbanistyki – przykład wykorzystania nowych trendów architektonicznych i niemieckiej myśli technicznej także dla celów politycznych. Skierujcie swe kroki na Plac Traugutta (nazwa historyczna: plac Kamilianów) w Zabrzu, by odkryć modernistyczne piękno tego miejsca.

Największej wioska Europy

Plac ten to jedyna, tak kompleksowa pozostałość po ambitnych planach przebudowy tej niegdyś tzw. największej wioski Europy w nowocześnie rozplanowane niemieckie miasto. Pozostałe projekty ze względów finansowych nie mogły zostać zrealizowane. Z tego powodu współpracę zaproponowano Dominikusowi Böhmowi, niemieckiemu architektowi, który po 1928 r. poświęcił się przebudowie Zabrza. Opisywane miejsce przed tym okresem nie było zabudowane. Jego rozplanowanie pozwoliło zamknąć optycznie znajdujący się po wschodniej stronie geometryczny park. Dzisiejszy Plac Traugutta nie ma jednak formy prostokątu tylko trapezu, z niewielkim spadkiem terenu ku stronie północnej.

Przebudowa placu

Szczególnej uwadze zasługuje architektura placu. Na północnej stronie widać dawny klasztor i dom opieki Kamilianów, z którym graniczy dawny katolicki dom związkowy, usytuowany prostopadle do linii zabudowy. Wschodnia strona placu poświęcona była celom edukacyjnym: powstałe budynki służyły Szkole Realnej i Zawodowej w Zabrzu. Tę pierwszą ozdobiono rzeźbami Roberta Bednorza – śląskiego artysty z okresu międzywojennego. Południowa pierzeja zamknięta jest 4-piętrowym blokiem. Niestety, z przyczyn finansowych, nie wszystko się udało. Nie powstał planowany w północno-wschodnim narożniku kościół. Podobnie – nie zrealizowano koncepcji opadających tarasowo trawników do znajdującego się pośrodku placu (także nieistniejącego) zbiornika wodnego.

Od wioski do miasta

Mimo że plac nie został w pełni ukończony, i tak robi wrażenie na osobach interesujących się architekturą i urbanistyką. Panuje tutaj specyficzny klimat. Budynki są dzisiaj dosyć szare a cała przestrzeń stanowi miejsce odpoczynku dla ludzi mieszkających w budynkach przy placu. Jednak patrząc na tę senną dosyć atmosferę, trzeba mieć w pamięci, iż Plac Kamilianów był najważniejszą, zrealizowaną koncepcją urbanistyczną dla Zabrza. Miasta potrzebującego potwierdzenia swojej „miejskości". Miasta, które stało się miastem dopiero w 1922 r.

Grzegorz Wilga

Bibliografia:

  • Barbara Szczypka Gwiadza: Urbanistyka i architektura ziem gornoslaskich w obrebie Republiki Weimarskiej 1918-1933, w: Ewa Chojecka, Jerzy Gorzelik, Irma Kozina, Barbara Szczypka Gwiadza: Sztuka Gornego Slaska od sredniowiecza do konca XX wieku. Katowice 2009, S. 347-374.
  • Polish and German concepts in architecture and town-planning in Upper Silesia between World War I and World War II in: Murawska-Muthesius, Katarzyna (Hrsg.): Borders in art : revisiting Kunstgeographie, Warsaw 2000, S. 221-226 u. Abb. 1-8
Hindenburg in der Weimarer Republik pl

polnischer Text

Plany nowego centrum Zabrza
  • realizacja: po 1927r.
  • architekt: Max Berg, Paul Bonatz, Hans Poelzig
  • zabudowa: teren pomiędzy ulicą Dworcową (strona południowa), 3. Maja(strona zachodnia) i Wolności (strona wschodnia)
  • projekty niezrealizowane: wszystkie koncepcje zostały odrzucone

„Miasto Zabrze ostoją niemieckości” – wypowiedź, która w dzisiejszych czasach brzmi dość dziwnie. Tym bardziej zaskakujący wydaje się fakt, iż ówczesna największa wieś Europy i najprawdopodobniej świata przyciągała do siebie kwiat niemieckiej loży architektów, jak Hans Poelzig, Max Berg lub Paul Bonatz. Plany nowej zabudowę centrum wsi, która dopiero w 1922 roku uzyskała prawa miejskie, miały nie tylko służyć upiększeniu miasta, ale i również stanowić wyraz zamierzonej polityki kulturowej niemieckiego rządu. Przedstawione projekty architektoniczne stały się wyrazistym swiadectwem nowej rzeczywistości górnośląskiej po 1920 roku.

Walka o duszę Górnoślązaków

Walka o duszę Górnoślązaków toczyła się również po plebyscycie i podziale Górnego Śląsku między Niemcami a Polską. Po obu stronach miasta tego regionu pełniły funkcje symbolu niepodległości i wielkości narodu. Gwałtowny rozwój budownictwa w polskich Katowicach oceniono po stronie niemieckiej jako zagrożenie niemieckości Górnego Śląska. Przypływ ludności niemieckiej z terenów przyznanych w 1922 roku w Polsce zmusił lokalny rząd do przyspieszenia budowy mieszkań socjalnych dla nowych przybyszy.

Członek miejskiego urzędu budowy miasta Carl Schabik wdrożył w 1922 roku koncepcje budowy Trójmiasta, składającego się z Gliwic, Zabrza i Bytomia. Zabrze nie posiadało własnego centrum i dlatego skoncentrowano się szczególnie na projekcie budowy nowoczesnego śródmieścia – twierdzy niemieckości. Jeden z architektów nowego serca miasta nie ukrywał nawet zamiarów architektonicznej polityki miasta, twierdząc, iż niemieckie miasta blisko granicy miały promieniować narodową kulturą i ekonomiczną potęgą Niemiec. Na miejsce nowego centrum wyznaczono areał na północ od Dworca Głównego pomiędzy ulicą Dworcową (Bahnhofsstrasse), 3. Maja (Dorotheenstrasse) i Wolności (Kronprinzenstrasse). Łącznie trzech architektów zaprezentowało swoją wizję nowego Zabrza: Max Berg, Paul Bonatz i Hans Poelzig. Wszyscy trzej założyli koncept ścisłej zabudowy, tworząc ośrodek kultury, handlu, gospodarki i administracji.

Hans Poelzig

Plan nowego centrum autorstawa Hansa Poelziga z 1927 roku obejmował plan trzech wolnostojących budynków, których fasady zewnętrzne zostały wkomponowane w półokrągły kształt ulicy 3. Maja i prostej linii ulicy Dworcowej. Budynki miały zostać rozmieszczone równolegle do siebie od wschodu na zachód. Centrum projektu zajmował teatr o kubistycznej elewacji. Północną część zajmował dziesięciopiętrowy budynek, do którego przylegały wzdłuż otaczających ulic od wschodu i zachodu niskie budynki, których wschodnia część miała przebiegać nad ulicą 3. Mają tworząc bramę. Przy łukach ulic proponowano dobudować ryzality. Pomiędzy dwoma dziedzińcami zaprojektowano kwartał biurowy o niskiej zabudowie. Cały koncept sprawiał wrażenie warowni z narożnymi bastionami. Opływowe formy masywu całej zabudowy nadawały jej dynamiczny wyraz.

Max Berg

Nieco inny pomysł przedstawił rok później Max Berg. Wyobraził on sobie budynki śródmieścia w układzie osiowym. Organicznie połączył od północy na południe  ośmiopiętrowy wieżowiec z teatrem pełniącym również funkcję kinoteatru, pawilon wystawowy, który miał przylegać do zabudowy wschodniej a od strony zachodniej do dwóch wewnętrznych placów. Dochodzące do ziemi filary wieżowca wkomponował pod względem wysokości w otaczające go budynki. Uzyskany horyzontalno-wertykalny układ linii brył budynków tworzył kontrastową elewację.   

Paul Bonatz 

W tym samym roku co Max Berg, złożył projekt na stworzenie nowej „city” Zabrza Paul Bonatz. Nad gęsto zabudowanym terenem centrum miał górować ośmiokondygnacyjny Ratusz, w którego północno-wschodnim narożniku znajdować się miał symbol suwerenności władzy – wąska wieża. Przestrzeń pomiędzy stereometryczną bryłą ratusza a dziedzińcem kończył budynek teatru. Od strony południowej ciąg budowli łączył się z drugim, mniejszym wewnętrznym dziedzińcem. Z wszystkich projektów plan Bonatza charakteryzował się najbardziej oszczędnym ozdobieniem elewacji, w której podkreślone zostały jedynie osi okien, a poprzez swój masywny charakter nawiązywał najbardziej do tradycji.

Z powodu braku środków finansowych i zbliżającego się światowego kryzysu finansowego pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku, zrezygnowano z przebudowy centrum Zabrza na wzór amerykańskiego „city”.

Michał Borek

Bibliografia:

  • Źródła: Barbara Szczypka Gwiadza: Urbanistyka i architektura ziem gornoslaskich w obrebie Republiki Weimarskiej 1918-1933, w: Ewa Chojecka, Jerzy Gorzelik, Irma Kozina, Barbara Szczypka Gwiadza: Sztuka Gornego Slaska od sredniowiecza do konca XX wieku. Katowice 2009, S. 347-374.
  • Polish and German concepts in architecture and town-planning in Upper Silesia between World War I and World War II in: Murawska-Muthesius, Katarzyna (Hrsg.): Borders in art: revisiting Kunstgeographie, Warsaw 2000, S. 221-226 u. Abb. 1-8
Miejski Zakład Kąpielowy w Zabrzu
  • Nazwa: Miejski Zakład Kąpielowy w Zabrzu (MZK), ówczesnie: Stadtbad Hindenburg
  • Adres: Plac Krakowski 10 (ówczesnie: Schecheplatz), 41-800 Zabrze
  • Zbudowany: 1927-1929
  • Architekt: Albert Krawietz
  • Kubatura: 14.185 metrów sześciennych
  • Powierzchnia użytkowa: 3212 metrów kwadratowych
  • Baseny: 25 m x 10 m

Drzewa, sieci trakcyjne i wątpliwej estetyki szyldy reklamowe... Nie ma wątpliwości, że bezpośrednie sąsiedztwo dzisiejszego zakładu kąpielowego w Zabrzu tylko w pewnym stopniu odpowiada czasom sprzed wojny. Mimo wszystko warto bliżej przyjrzeć się i zajrzeć do jednego z najbardziej ciekawych kąpielisk Górnego Śląska czasu międzywojennego.

"Woda zdrowia doda!"

Tak brzmiał tytuł ówczesnego prospektu reklamowego dla Miejskiego Zakładu Kąpielowego w przedwojennym Hindenburgu. Pojęcie pływalni należało tu w Zabrzu rozumieć odpowiednio szeroko: jako basen kąpielowy dla ćwiczeń fizycznych, jako kąpielisko zdrowotno-lecznicze z basenami solankowymi, saunami wraz z najróżniejszymi dodatkami a także jako publiczna łaźnia, ponieważ w czasie utworzenia (1927-1929) prywatne łazienki wcale nie były taką oczywistością. Tym sposobem Miejski Zakład Kąpielowy zapewniał szerokim kręgom społecznym ( istniał podział na baseny pierwszej i drugiej klasy) korzystny cenowo i regularny dostęp do higieny ciała. Było to o tyle istotne, że w okresie międzywojennym popularyzowano temat tzw. zdrowia publicznego.

Forma podążą za funkcją ...

... dlatego też nowy był język wyrazu architektury w tamtym czasie - tyczy się to oczywiście także i Miejskiego Zakładu Kąpielowego w Zabrzu. Składało się ono z czterech prostopadłościanów, które nie tylko optycznie były od siebie oddzielone poprzez kompozycje i wielkość, ale także od początku służyły różnym, oddzielnym celom. Zewnętrznie budynki są połączone poprzez prostą i jednorodną fasadę. Wszystkie części budynku są pokryte warstwą kostki klinkierowej, jednak bez jakiejkolwiek ornamentyki. Wnętrze jest swobodne i zróżnicowane jedynie dzięki rzędom prostokątnych lub kwadratowych okien, z których niektóre są "obramowane" tynkiem.

Warto wspomnieć o części budowli, która rozciąga się wzdłuż dzisiejszej ulicy Marcina Lutra. Z racji swojej długości słusznie przypuszcza się, że był to basen kąpielowy. Co prawda mówiąc o miejskiej pływalni, mamy na myśli konstrukcję głównie murowaną, ale ta część została akurat zbudowana w nowoczesnym jak na tamte czasy żelbetonie.  Na stalowej konstrukcji bazuje także najbardziej znaczący element budynku, w którym łączy się zarówno elegancja jak i funkcjonalność: wykonany ze szkła akrylowego dach ponad basenem, obejmujący niemal całą jego powierzchnię.

Nowością było w końcu także zrezygnowanie z budowy drugiego basenu pływackiego celem oddzielenia płci. Stopniowa zmiana w kwestiach wartości i obyczajów miała bezpośredni wpływ na zasady panujące na pływalniach. Istotne były także względy ekonomiczne. W Zabrzu proces ten wyglądał następująco: kobiety mogły korzystać z basenu cztery dni w tygodniu przed południem i trzy razy w tygodniu po południu, a mężczyźni w pozostałym czasie.

Architektura modernizmu dalej

Nawet jeśli bez wątpienia godna wspomnienia, to Miejski Zakład Kąpielowy w Zabrzu nie jest jedyną w swoim rodzaju budowlą. W samym mieście architekturą korespondowały między innymi Miejska Kasa Oszczędnościowa zbudowana przez Dominikusa Böhma (1929) czy też Komenda Policji (Erich Böddicker, 1930)

Jako właściwy punkt odniesienia należałoby wymienić łaźnie w Bytomiu. Zbudowane w latach 1930-31 w ówczesnym niemieckim Beuthen/OS pod kierownictwem Carla Schmidta miały wiele wspólnych cech stylistycznych ze swoim zabrzańskim odpowiednikiem, jedynie w kolorze i kompozycji były trochę bardziej fantazyjne.

Paweł Gorszczyński

Bibliografia:

  • Chojecka, Ewa (red.): Sztuka Górnego Śląska na przecięciu dróg europejskich i regionalnych. Materiały V Seminarium Sztuki Górnośląskiej odbytego w dniach 14–15 listopada 1997 r. w Katowicach, Katowice 1999, s. 169–201.
  • HNATYSZYN, Piotr: Kąpiel za 30 feningów („Bad für 30 Pfennig”), w: Nasze Zabrze Samorządowe („Unser Kommunales Zabrze“), Nr. 2, 1996.
  • SYSKA, Anna: Międzywojenne obiekty kąpielowe („Schwimmbäder aus der Zwischenkriegszeit”), w: Oblicza sztuki 20-lecia Międzywojennego na obszarze obecnego województwa śląskiego („Die Kunst der Zwischenkriegszeit auf dem Gebiet der heutigen Wojewodschaft Schlesien”), red.: Dudek-Bujarek, Teresa,    Katowice 2011, S. 183–196.
  • WIECZOREK, Urszula: Zapomniana pływalnia („Das vergessene Schwimmbad”), w: Nasze Zabrze Samorządowe („Unser Kommunales Zabrze“), Nr. 1, 2009.
  • Strona internetowa Miejskiego Zakładu Kąpielowego w Zabrzu: http://www.basenkryty.pl/index.php?id=ciekawostki (18.07.2012, godz. 11:16)
  • Stadtbad Hindenburg (Oberschlesien) [Zeitgenössische Informations- und Werbebroschüre], http://www.sbc.org.pl/dlibra/docmetadata?id=7915&from=pubstats (18.07.2012, godz. 09:36)
  • SYSKA, Anna: Woda zdrowia doda – Miejski Zakład Kąpielowy w Zabrzu („Des Wassers Kraft Gesundheit schafft – Die Städtische Badeanstalt in Zabrze): http://www.scdk.pl/new/index.php?option=com_content&view=article&id=187:woda-zdrowia-doda-miejski-zakad-kpielowy-w-zabrzu&catid=1:architektura-i-urbanistyka&Itemid=7 (18.07.2012, godz. 10:14)
Katolicki Kościół parafialny św. Józefa
  • Miejsce: Zabrze, 1915-1945 Hindenburg
  • Czas budowy: 1930-31
  • Styl: „Neues Bauen” – proste kształty, rezygnacja z ozdób i ornamentów, zamiast tego jasne i chłodne formy
  • Wskazówka: Kościół pod wezwaniem św. Józefa został wzniesiony, ponieważ poprzez rosnącą liczbę ludności w mieście i budowę nowych mieszkań w bezpośrednim sąsiedztwie potrzebowano nowe parafie do sprawowania opieki duszpasterskiej wobec wiernych.

Kto zobaczy po raz pierwszy kościół pod wezwaniem św. Józefa, będzie być może rozczarowany. Kościół – to brzmi jak budowle, które są „jakoś inne”- dostojne, majestatyczne. Ale prosta budowla ceglana, i do tego bez porządnej wierzy?

Podział a καθολικός

„Znaki podziału na Górnym Śląsku” brzmi temat podróży studyjnej, a jeden z referatów dotyczy kościoła, dokładniej mówiąc kościoła katolickiego. Słowo „katolicki” wywodzi się przecież z greckiego καθολικός, co można dobrze przetłumaczyć jako „dotyczący całości”. Ale po Pierwszej Wojnie Światowej przebieg granicy wiele podzielił na Górnym Śląsku. Także w kwestii wyznań, które już przed wojną mocno znacjonalizowano, proces ten posuwał się szybko naprzód. W Kościele Katolickim stworzono nowe diecezje, co pociągnęło za sobą wytyczenie nowych granic diecezjalnych. W obrębie podzielonych diecezji doszło przy tym do utworzenia nowych parafii z nowymi kościołami. Silne przeciwieństwa istniejące miedzy polskim i niemieckim ruchem narodowym znalazły swój wyraz także w architekturze.

Nowe obszary zabudowy miejskiej, sport i kościoły

Wyżej powiedziane można zaobserwować jeszcze dzisiaj w mieście Hindenburg, które od 1915 nie nazywało się już Zabrzem. W kolejnych latach po zakończeniu Pierwszej Wojny Światowej miasto stale rosło, co pobudziło kwestie przestrzennego zagospodarowania urbanistycznego. Dotyczyło to takich elementarnych spraw jak zaopatrzenie w wodę, artykuły spożywcze, troskę o przestrzeń mieszkalną, szkoły i pracę, ale także sferę wypoczynku i infrastruktury kościelnej.

Dla miasta Hindenburg w tych sferach ważnym jest imię Dominikusa Böhme. Ten koloński architekt był nie tylko współodpowiedzialny za projekt Kamilianerplatz (obecnie Plac Traugutta), ale także za projekt kościoła św. Józefa, który w przewodniku zabytków architektury w Polsce Georga Dehio oznaczony jest bądź co bądź jako jeden z najbardziej znanych obiektów górnośląskiej architektury okresu międzywojennego.

Katolicki kościół parafialny św. Józefa

Kościół zbudowano w latach 1930-1931 w południowej części miasta. Ekspresjonistyczna budowla ceglana na planie prostokąta z półokrągłym prezbiterium w południowej części (co znaczy, że kościół nie jest skierowany na wschód). Pod prezbiterium znajduje się krypta. Budowla jest przysadzista, nieotynkowana, pokryta płaskim dachem. Między oknami stoją smukłe, lecz głębokie filary, które rozdzielają przestrzeń tworząc liczne nisze. Przed wejściem w północnej części usytuowany jest przypominający atrium dziedziniec. Towarzyszą mu ze wschodu i zachodu dwa masywne bloki, a z północy zamyka go ażurowa ściana frontowa z okrągłymi czteropiętrowymi arkadami. Względnie niska, masywna wieża z płaskim dachem, która góruje nad kościół jedynie o kilka metrów stoi przy wschodniej stronie.

Inny niż inne kościoły

Budowla ta nie odpowiada oczekiwaniom stawianym zazwyczaj kościołowi. Unaoczniają to szczególnie wyraźnie różnice przy porównaniu z pochodzącą z tego samego okresu Katedrą Króla Chrystusa w Katowicach. Na pierwszy rzut oka św. Józef wykazuje raczej podobieństwo z jakąś halą fabryczną, co podkreśla przysadzista ceglana konstrukcja. Zewnętrzna prostota kontynuowana jest we wnętrzu kościoła. Także tutaj brak jest tynku. Nie spotkamy żadnych obrazów z okresu wznoszenia budowli, a nieliczne elementy wystroju takie jak kropielnice są z naciskiem utrzymane w nadzwyczaj skromnej prostocie. Wyjątek stanowi dobrze widoczna z zewnątrz, i wewnątrz rozeta nad wejściem. Także inne okna należy uznać za część wystroju kościoła. Wąskie, wysokie okna boczne kościoła głównego wpuszczają do środka więcej światła niż można by z zewnątrz przypuszczać.    Okna w krypcie - zarówno tutaj, jak i w prezbiterium nawiązano ponownie do motywu arkad – są przeważnie pozbawione koloru, posiadają jednakże w centrum żywo zabarwiony rdzeń. Kiedy światło słoneczne przedostaje się przez nie rozświetla kryptę w każdym możliwym kolorze.

Nieorientowanie kościoła (czyli zwrócenie prezbiterium w inną stronę niż na wschód) wynika z tego, że stoi on na końcu długiej ulicy i ją zamyka. Idąc wzdłuż tej ulicy kierujemy się dokładnie prosto do wejścia. Dziedziniec jest oddzielony od ulicy, osiedli i sąsiedniego ośrodka sportowego ażurową ścianą frontową z okrągłymi czteropiętrowymi arkadami bezpośrednio przed drzwiami tworząc w ten sposób spokojne przejście miedzy sferą ziemską i duchową. Na dziedzińcu może się zebrać parafia, ale może też tu wyciszyć się pojedynczy człowiek, zanim wejdzie do kościoła.  

Chociaż kościół utrzymany jest w prostocie, jego budowa była droższa niż pierwotnie zakładano.    Aby zapewnić budowli z jej wąskimi, wysokimi oknami stabilność, trzeba było zastosować żelbetową konstrukcję z ceglaną okładziną.  - Tu Okazuje się w każdym razie, że kościół może wyglądać na prosty, ale jego budowa była daleka od prostoty: Już w okresie międzywojennym aktualne były eksplodujące koszty budowy.

Pascale Mannert

Z niemieckiego przełożył Maciej Wąs.

Bibliografia:

  • Badstübner, Ernst et al. (Hgg.): Dehio-Handbuch der Kunstdenkmäler in Polen. Schlesien, München 2005.
  • Chojecka, Ewa (red.): Sztuka Górnego Śląska na przecięciu dróg europejskich i regionalnych. Materiały V Seminarium Sztuki Górnośląskiej odbytego w dniach 14–15 listopada 1997 r. w Katowicach, Katowice 1999, s. 169–201.
  • Speidel, Manfred: Städtebau mit Kirchen, in: Bauwelt 100/16 (2009), S. 28–33.

Legende

Legende

Symbol RäumeRäume

Symbol GebäudeGebäude

Dewog Siedlung
Kamillianer Platz
Hindenburg
Entwicklungspläne City
Stadtbad Hindenburg
St. Joseph